Hej :)
Ostatnio założyłam sobie We Heart It oraz zaczęłam bardziej interesować się ulzzangami na Instagramie. Spowodowane jest to tym, iż stwierdziłam, że dobrze byłoby zacząć samodzielnie śledzić najnowsze trendy i wdrażać się w ten temat, a nie jedynie polegać na innych. W tym celu przygotowałam dla Was małe zestawienie rzeczy, które ostatnio stały się modne wśród ulzzangów, powróciły bądź całkiem się zmieniły.
Co chciałabym zaznaczyć na początku- nie wszystkie ulzzangi stawiają już na jakość zdjęć na poziomie studia fotograficznego. Coraz częściej na tego typy stronach jak WE♥IT czy IG, widać zwykłe selfie, czasem zrobione aparatem jakości kilku mpx, więc jeżeli znów ktoś będzie Wam zwracał uwagę na to, że zdjęcie jest zrobione zwykłym telefonem, a nie najnowszym Soniaczem czy Niconem, nie bierzcie tego zbyt bardzo do siebie. Oczywiście nie w wypadku, kiedy fotografia jest rozmazana, rozpikselowana tak, że nie widać nosa bądź zrobiona nieudolnie. Po prostu nie musi mieć najlepszej jakości.
1. Stickers!
Czasy, kiedy ulzzangi nie mogły używać słodkich naklejek na zdjęciach, przeszły do historii. Coraz częściej można zobaczyć ciekawe czy śmieszne wklejki na zdjęciach i nikt już nie uważa tego za dziecinne, nieodpowiednie czy inne pochodne tym przymiotnikom. Oczywiście bez przesady, z umiarem i smakiem. Ulzzang to nie decora i jednak ma jakieś swoje zasady. Trzeba też umieć dopasować wszystko do outfitu i atmosfery zdjęcia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motivation. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motivation. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 maja 2016
czwartek, 10 grudnia 2015
Prezenty, opłatki i pierogi z fałszem
Cześć!
Do świąt Bożego Narodzenia coraz bliżej... Zostało tylko kilkanaście dni. Jestem pewna, że dla wielu, a nawet przeważającej większości z Was, jest to czas oczekiwań, niecierpliwości, zakupów, ozdabiania domów, pokojów oraz miliona innych czynności związanych z obchodzeniem świąt w naszej europejskiej kulturze, zdominowanej przez chrześcijaństwo (choć fakt, że święta "Bożego Narodzenia" stały się świętem bardziej świeckim niż religijnym, już chyba nikogo nie dziwi i powoli przestaje oburzać samych chrześcijan). Święty Mikołaj, renifery, szopka betlejemska, choinka, nawet opłatek- stały się celem komercyjnych przedsięwzięć światowych koncernów i od mniej więcej 3-go listopada do połowy stycznia przynoszą zyski większe lub równe Turniejowi Czterech Skoczni.
Jeżeli chodzi o kwestie religijne, jestem deistką, od jakichś 4 lat, i jako jedna z nielicznych chyba osób stoję stanowczo przeciwko obchodzeniu grudniowych świąt. Nie chodzi już nawet o to, że chrześcijaństwo dało się sprzedać, wyeksploatować w każdy możliwy sposób, że komercyjne święta Bożego Narodzenia zostały już głównie kulturalną- kulturalną, a nie religijną- tradycją Europy. To wszystko prawda, ale dałoby się to jeszcze znieść, jeżeli bardzo by komuś na tym zależało.
Zdążyłam przyjść na świat jeszcze w tych czasach, gdzie niektóre dzieci nadal szły do Pierwszej Komunii dla Boga, a nie dla boga. Według tradycji, w Wielkanoc biło się jajkami, w majówki chodziło się pod krzyż i śpiewało piosenki, a święta Bożego Narodzenia kojarzyły się z nie tylko z full wyżerką na stole, prezentami i wolnym od szkoły, ale głównie z kolędami, magią wolnego miejsca, sianka pod obrusem, wypatrywaniem w oknie Mikołaja i spędzaniem czasu z rodziną. Na pewno miało na to wpływ stanowcze wychowanie w wierze, życie w malutkim miasteczku i mój charakter, jednak tak właśnie było. Do dziś pamiętam to rozczarowanie, kiedy w końcu zaczęło się traktować wigilię jako zwykłą rodzinną kolację, zjazd, który przestał już być magiczny, a w corocznych, pospolitych życzeniach dało się powoli wyczuwać więcej znudzenia i fałszu niż farszu w pierogach ruskich (mojej babci, nie tych sklepowych).
Subskrybuj:
Posty (Atom)

